Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+8


To piękne, gdy człowiek jest dumny ze swojego miasta, lecz jeszcze piękniej, gdy miasto może być z niego dumne. Te piękne i mądre słowa wypowiedział przed laty amerykański prezydent Abraham Lincoln, a  ostatnio przywołał je tarnowski prezydent Ryszard Ścigała komentując przyznanie pierwszemu Polakowi i od urodzenia tarnowianinowi ks. profesorowi Michałowi Hellerowi nagrody Templetona - teologicznego Nobla. Pegaz śledząc relacje z londyńskiego Pałacu Buckingham gdzie odbyła się uroczystość wręczenia nagrody naszemu światowej sławy kosmologowi  ze zdumieniem graniczącym z niesmakiem odnotował obecność tam szefa tarnowskiego magistratu, którego udział w dorobku i promocji dzieła prof. Hellera jest żaden. A przy okazji rodzi się pytanie kto sfinansował wycieczkę prezydenta Ścigały do Londynu. No cóż, nie od dziś wiadomo, iż sukces ma zawsze wielu ojców, zaś klęska zawsze pozostaje sierotą. Aliści najnowsza historia Tarnowa na co dzień nie sięga gwiazd, dzieje się tu i teraz w naszej małej ojczyźnie. A że nie zawsze jest o niej głośno, to często wina naszych prowincjonalnych kompleksów. Pierwszym z brzegu tego przykładem jest unikalny w skali światowej Festiwal Muzyki Odnalezionej prawie zupełnie nieobecny w lokalnych mediach i cieszący się, niestety, śladowym zainteresowaniem magistrackich magików od kultury i mieszkańców miasta. Nierzadko winę za taki stan rzeczy ponoszą sami organizatorzy imprez. Dzieje się tak na przykład z majowymi igrcami studentów. Od lat tradycyjnie w maju organizowane są Juwenalia, podobno także w Tarnowie, gdzie uczy się kilkanaście tysięcy studentów. Podobno i w tym roku odbywają się one w naszym galicyjskim miasteczku, podobno… Za to na pewno drożeje u rynkowych ogrodników piwo, i to aż o złotówkę ale to chyba nie ma związku ze studenckim balowaniem, chociaż…


Wczoraj (7 maja) w Londynie, w Pałacu Buckingham, z rąk księcia Edynburga, małżonka królowej Elżbiety, ksiądz profesor Michał, Heller - tarrnowianin, filozof, fizyk, kosmolog odebrał Nagrodę Templetona, jako pierwszy uhonorowany nią Polak. O naszym sławnym profesorze pisaliśmy na łamach tkk  ostatnio wielokrotnie, więc tylko odnotujmy, iż sama nagroda to okolicznościowy medal i czek na 820 tysięcy funtów. I, że jest to największa indywidualna nagroda pieniężna na świcie (przewyższająca Nobla), przyznawana za pokonywanie barier między nauką a religią, oraz, że ksiądz Heller przeznaczył ja w całości na powołanie do życia Centrum Kopernika w Krakowie. A sam bohater ma 72 lata i jest człowiekiem niezwykle skromnym, mieszka w bloku niedaleko centrum miasta, nie ma samochody ani telewizora i nie używa komórki, ale za to posługuje się najnowszymi komputerami…, zaś w nielicznych wolnych chwilach ćwiczy na symulatorach samolotów i czyta… kryminały. I co znamienne, przez całe lata pisząc i wykładając, zasiadając i uczestnicząc, odnosząc znaczące międzynarodowe sukcesy naukowe, pozostawał poza oficjalnym zainteresowaniem i wsparciem władz swojego rodzinnego miasta. Do dziś dnia nie naprawiono wyrządzonych jego rodzinie krzywd i nie zwrócono mu zagrabionego po wojnie rodzinnego domu.  Dopiero teraz, mocno spóźnieni rajcy miejscy postanowili uhonorować ks. prof. Michała Hellera tytułem honorowego obywatela miasta. Zaś sam prezydent osobiście pofatygował się do Londynu aby ogrzać się w cieniu sławy najznamienitszego ze współczesnych tarnowian. A może by tak podarować naszemu Templenotowi jakiś dom, gdzie miałby wreszcie normalne warunki pracy, urządził bibliotekę i może małe obserwatorium astronomiczne… Mogli w ten sposób rodacy uhonorować noblistę Sienkiewicza, może moglibyśmy i my?

Ale to przyszłość, oby tylko bliższa niż dalsza, a już teraz możemy zapomniane i odnalezione ocalić… Mowa o kolejnym XV Festiwalu Muzyki Odnalezionej, jaki zawsze nastaje wraz z wiosną, szkoda tylko, że  zamiast rozkwitać zdaje się obumierać – przynajmniej w Tarnowie. A jest to jedyna  tego typu impreza na świecie, w dodatku wymyślona i od początku, tj. od 15 lat organizowana przez tarnowskich muzycznych Judymów - Teresę Kaban i Henryka Błażeja. W początkowych latach ta unikalna impreza odbywała się wyłącznie w Tarnowie, przysparzając mu splendoru i znakomicie go promując. Niestety, od 2000 roku, na wskutek różnych zawirowań polityczno – organizacyjnych oraz zwykłej zawiści ze strony tzw. środowiska i braku kompetencji połączonej z wyobraźnią lokalnych urzędników, Festiwal zmuszono do emigracji poza Tarnów. Na szczęście przygotowywany przez nich z roku na rok z coraz większym rozmachem Festiwal przetrwał i ma się całkiem dobrze. Właśnie trwa  jego XV edycja. Założeniem Festiwalu jest przywracanie pamięci utworom kameralnym i symfonicznym, polskim i obcym, które zapomniane przeleżały w rękopisach dziesiątki a czasem setki lat. Teraz zostały odnalezione i zdarza się, że są to kompozycje wyjątkowo cenne dla kultury narodowej i historii muzyki. W poprzednich edycjach Festiwalu zaprezentowano m.in. odnalezione po kilkuset latach utwory żony znanego kompozytora Roberta Schumanna - Klary, Fanny Mendelssohn, siostry Feliksa Mendelssohna i wielu innych znanych artystów. Na szczęście dla tarnowskich melomanów Festiwal nie całkiem „wyniósł” się z naszego miasta, ale o tym napiszemy w specjalnej relacji z tej unikalnej imprezy.

Zgoła zupełnie inne są przyczyny nieobecności środowiska studenckiego w życiu kulturalnym miasta. Podstawowa tego stanu przyczyną jest absolutna, pogłębiająca się z roku na rok ignorancja i indolencja organizacyjna żakowskiej braci. Pomimo kilkunastu wyższych, przynajmniej z nazwy, uczelni działających w Tarnowie, a wśród nich takich potęg jak Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa, Małopolska Wyższa Szkoła Ekonomiczna  czy Wyższa Szkoła Biznesu, na których studiuje ponad dziesięć tysięcy młodych ludzi, od lat nie udaje się zorganizować jeden raz w roku z prawdziwego zdarzenia Juwenaliów. Pomimo, iż od kilku lat ich reanimacją zajmuje się specjalnie do tego celu powołane Stowarzyszenie Studentów i Absolwentów Miasta Tarnowa „Leliwa”, które w tym roku dodatkowo „nie zauważyło” nałożenia się terminów studenckiego świętowania w Tarnowie i Krakowie!  Partykularne interesy poszczególnych uczelni, w tym ich studenckich samorządów, organizacji i klubów, które zamiast współpracować i promować się na zewnątrz, ostro ze sobą rywalizują o studencki „rząd dusz”, poddają organizacyjnej eutanazji wielowiekową tradycję swojego sztandarowego święta. Tym którzy w ferworze walki już zapomnieli skąd się wzięły Juwenalia były bean i student  czyli Pegaz przypomina, iż zawdzięczamy je kaprysowi rzymskiego cesarza Nerona. Zaś sama ich nazwa pochodzi z łacińskiego słowa „iuvenalis” czyli „młodzieńczy”. A co do kaprysu, to któregoś dnia cieszący się złą sławą cesarz zgolił swoja bródkę i żeby uczcić to „wydarzenie” urządził igrzyska… . Może gdyby wrócić do tej zapomnianej tradycji i obciąć w grodzie Leliwitów co trzeba i komu trzeba, to wtedy idea prawdziwych studenckich igrzysk by odżyła. Bo jak na razie to ta 5 dniowa impreza  ma u nas prawie wyłącznie charakter klubowy, jest nieobecna w mieście i ma fatalny PR.

Niestety nie ma w Tarnowie kawiarni literackiej lub innego klubowego matecznika gdzie tzw. twórcy mogliby się spotykać, bywać, obserwować i w miarę tanio konsumować. Stąd nieliczni, niejako z konieczności, przesiadują na Rynku, który w tzw. sezonie co roku okupują piwni ogrodnicy. Czy stać ich na to będzie w tym roku, nie wiadomo. Oto bowiem nasi rynkowi browarnicy podnieśli znacząco ceny oferowanych u siebie napojów, w tym najpopularniejszego z nich czyli piwa, średnio aż o 20%. Windując w ten sposób Tarnów na czołowe miejsce w Małopolsce, albowiem nasz tarnowski browar okazuje się być droższym od krakowskiego! Postanowiliśmy z Pegazem rzecz zbadać na miejscu i cóż się okazało. Otóż, nasi piwni okupanci tłumaczą, że zmusił ich do tego nie kto inny a nasz kochany tarnowski magistrat podnosząc ponoć o 100%  (było 8 - jest 15 zł za metr) stawki za wynajem rynkowej płyty na piwne ogródki. Bez ogródek ogłosiła to w imieniu swojego pryncypała, nowa prezydencka rzecznik red. Agnieszka Borzęcka – po prostu urealniliśmy ceny. W ten sposób delektując się chmielowym napojem wspierać będziemy miejskie finanse. Nigdy nie należeliśmy z Pegazem do zwolenników piwnej okupacji  pełnej zabytków Starówki, która zamiast być letnim salonem staje się westernowym, szczególnie wieczorami, salunem. Ale jesteśmy zdecydowanie przeciw przerzucaniu kosztów wojny magistratu z restauratorami na barki zwykłych obywateli. Tym bardziej, iż browarkiem raczą się na Rynku głównie studenci i tzw. bohema, która groszem nie śmierdzi. A gdzieś i przy czymś pogadać musi…


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



sobota, 10 maja 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: