Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+11


Podobnie, jak były mój szef, redaktor naczelny nie ukazującego się już tygodnika „Echo Tarnowa” Paweł Piszczek, który w najnowszym „kwestionariuszu” Gazety Tarnowskiej stwierdza, iż nie wyobrażał sobie, że kiedyś będzie miał 39,5 lat, tak i niżej podpisany dziwi się, burzy medialnej rozpętanej wokół budżetu tegorocznych Dni Tarnowa. Podobnie zaskoczeni wydają się być organizatorzy konkursu na stanowisko dyrektora naszego teatru, którzy nie spodziewali się aż tylu chętnych na tę posadę. Za to zupełnie nie rozczarował nas dyrektor Adam Bartosz, który u progu sezonu turystycznego zamknął ratuszowe podwoje na amen (!). Ponoć z powodu remontu, którego nijak nie można było zaplanować np. jesienią. Widać to, co dla turystów jest jednym z najciekawszych miejsc do odwiedzenia w Tarnowie, latem szczególnie, dla niektórych wprost przeciwnie. Na szczęście są jeszcze tacy, którzy po prostu robią swoje. Oto na lokalnym rynku prasowym pojawił się nowy periodyk, którego optymistyczny tytuł „Przyjazne wieści” zapowiada same dobre wiadomości. Oby! Z konsekwencją godną tytułu „Mecenasa Kultury” państwo Kopczyńscy w swojej prywatnej Galerii Sztuki przygotowali kolejną wystawę, tym razem tarnowskiej artystki Anny Fruhauf. A w jazzowym mateczniku, czyli piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury odbył się koncert zespołu Grzech Piotrowski Kwartet.


W opublikowanym w najnowszym numerze Gazety Tarnowskiej, lokalnej mutacji Gazety Krakowskiej, dyrektor wydziału kultury Marcin Sobczyk był łaskaw stwierdzić, iż pół miliona złotych przeznaczonych na organizację tegorocznych Dni Tarnowa to wcale nie jest tak dużo, jak na taką imprezę. Sęk w tym, że tak prestiżowa dla miasta i w dodatku organizowana w cyklu dwuletnim, impreza winna być dla jej organizatorów absolutnym priorytetem, tak pod względem rozmachu jak i jakości przygotowywanych atrakcji. A tymczasem w opublikowanym szczegółowym programie czerwcowego święta miasta dominuje sztampa i przeciętność. Bowiem odczyty i sesje, wernisaże i koncerty winny stanowić chleb powszedni, szczególnie letniego sezonu kulturalnego, kiedy odbywają się turystyczne wędrówki ludów. W zaprezentowanej ofercie ze świecą szukać czegoś naprawdę oryginalnego, podkreślającego wyjątkowość Dni Tarnowa. Imprezy lokomotywy, która byłaby ich wizytówką, integrującą mieszkańców i zapamiętaną przez nich na długo. Tymczasem większość najważniejszych imprez o zasięgu ponad regionalnym takich, jak Tarnowska Nagroda Filmowa,  Międzynarodowy Festiwal Muzyki Odnalezionej czy Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Dozwolone do 21” już się odbyła, zaś Festiwal Komedii „Talia” i Festiwal Filmowy „Vitae Valor” planowane są na jesień. A przecież działa jeszcze Centrum Paderewskiego organizujące mi. in. renomowany  Festiwal „Bravo Maestro” i cały szereg wartościowych imprez muzycznych. Pytanie tylko, kto koordynuje te wszystkie wydarzenia kulturalne i tak układa kalendarz imprez w roku Dni Tarnowa, że wszystkie one odbywają się poza nimi?  Dlaczego w święcie miasta nie biorą widocznego udziału np. Mościckie Centrum Kultury, Pałac Młodzieży czy Muzeum Okręgowe? Wychodzi na to, że każdy sobie rzepkę skrobie – Urząd Marszałkowski swoją, Starostwo Powiatowe swoją, muzealnicy swoją… A tak przy okazji pragniemy zwrócić nieśmiało uwagę wszystkim zawiadowcom tegorocznych Dni Tarnowa, iż nasze miasto nie tylko młodzieżą stoi, a to dla niej przygotowano zdecydowaną większość imprez, ale całkiem sporo żyje w nim czterdziestolatków i pięćdziesięciolatków oraz  starszych, a dla nich w świątecznym meu nie ma nic ciekawego. Otwartym więc pozostaje pytanie, czy 500 tys. zł przeznaczonych na tegoroczne Dni Tarnowa, to dużo czy mało, czy świętowanie winno się ograniczać tylko do centrum miasta, czy za te pieniądze nie można było przygotować ciekawszej oferty? 
No, cóż także PR nawałnice w rodzaju Dni Tarnowa często okazują się być jeno burzami w szklance wody, a tej, co widać i słychać, w magistrackim młynie nie brakuje.

Że nie wszystkim na wspólnym dobru zależy najlepiej świadczy remont perły naszych zabytków czyli Ratusza, którym z woli Marszałka z Krakowa zawiaduje Adam Bartosz, a który to dyrektor za nic mając kapitalne dla promocji miasta święto zamknął go właśnie na głucho. Czyżby zapomniał, że właśnie zaczyna się sezon turystyczny i za kilka dni rozpoczynają się Dni Tarnowa? Ale on marszałkowski, a nie magistracki, więc jest panem na swojej zagrodzie… A jeśli już nie mógł inaczej i musiał ów remont ratuszowego strychu i piwnic rozpoczynać akurat teraz, to mógł chociażby oddać Ratusz w ręce plastyków performerów, którzy wzorując się na uznanych w branży artystach owinęli by go białym płótnem i zaproponowali wszystkim chętnym wspólne malowanie, tworząc nową estetykę naszej starówki. A tak przy okazji, to szkoda, że organizatorzy miejskiego święta nie pomyśleli np. o tym żeby wzorem słynnych Schodów Hiszpańskich w Rzymie zagospodarować nasze rodzime Wielkie Schody i zorganizować na nich plener malarski lub nocny pokaz mody. Ale dość o tym, bowiem od wymyślania świątecznych atrakcji są etatowi magistraccy magicy…

Chociaż czasami ich nadmiar bywa przyczyną bólu głowy naszego prezydenta, któren ostatnio zafrasował się ilością kandydatów na stanowisko dyrektora sceny przy ulicy Mickiewicza. Otóż najpierw z ominięciem wszelkich konkursowych procedur, za podszeptem tarnowsko – legnickich doradców desygnował na to stanowisko niejakiego Turkiewicza z Wrocławia, aby później swoją decyzję anulować i ogłosić normalny konkurs. I tu powstał niespodziewany kłopot z ilością kandydatów do tej posady, których, jak na razie zgłosiło się aż 12 (słownie: dwunastu). Obfitość chętnych spowodowała w magistracie lekką konsternację i wywołała małą obstrukcję, bowiem czas nagli, nowy sezon za pasem a dyrektora pewnie prędko powołać się nie uda. Nas z Pegazem dziwi tylko niczym nie uzasadniona aura tajemniczości otaczająca personalny kontredans wokół dyrektorskiego stolca w Solskim. Bowiem ani poprzednio, ani teraz nie wiadomo kto startuje w konkursie, ani też kto zasiada w komisji kwalifikacyjnej. Wychodzi na to, że to co ma być niebawem ciemnemu ludkowi odkryte musi być najpierw zakryte…

Ale zmieńmy klimat na bardziej przyjazny. Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy niepełnosprawni uczestnicy Warsztatu Terapii Zajęciowej im. Jana Pawła II przy ul. Hodowlanej w Tarnowie próbują swoich sił jako dziennikarze. Warsztat rozpoczął wydawanie kwartalnika pt. „Przyjazne wieści”. Tytuł wymyślili sami niepełnosprawni, którzy – tworząc gazetę – biorą udział w programie rehabilitacji społecznej i zawodowej. W pierwszym numerze można przeczytać o tym jakie były początki Warsztatu i Stowarzyszenia „Ich Lepsze Jutro”, które go prowadzi. Są prezentowani uczestnicy, ich zainteresowania i opisane najciekawsze zajęcia prowadzone w Warsztacie. Przedstawiane są też plany na najbliższe tygodnie. Gazeta powstaje w Pracowni Komputerowo - Internetowej. Niepełnosprawnym pomagają terapeuci i pracownicy Warsztatu. - „Przyjazne wieści” są doskonałym elementem rehabilitacji społecznej i zawodowej prowadzonej przez Warsztat Terapii Zajęciowej im. Jana Pawła II. Tytuł gazety wymyślali sami podopieczni – mówi Krzysztof Drwal, prezes Stowarzyszenia „Ich Lepsze Jutro”. Gazetę każdy może przeczytać w Internecie na stronie Warsztatu pod adresem www.ichlepszejutro.pl W kolejnych numerach „Przyjaznych wieści” znajdą się teksty i zdjęcia opisujące codzienność pracy terapeutycznej i rehabilitacyjnej, chwile warte uwagi i zatrzymania, a przede wszystkim utrwalenia na papierze. Gazeta będzie doskonałą dokumentacją bogatej działalności Warsztatu Terapii Zajęciowej im. Jana Pawła II w Tarnowie, który stał się drugim domem dla 36 osób niepełnosprawnych intelektualnie. I tego młodym kolegom po fachu serdecznie życzymy.

Z konsekwencją godną najwyższego uznania „robią swoje” państwo Kopczyńscy, którzy regularnie przygotowują w swojej Galerii „Hortar” ciekawe wystawy, promując sztukę malarską z najwyższych półek. Nie inaczej jest i obecnie, kiedy to oglądać tam można od połowy maja subtelny urok krajobrazu prezentowany w malarstwie tarnowskiej artystki Anny Fruhauf. Ta znana malarka reprezentuje średnie pokolenie tarnowskich twórców, pozostając od prawie czterdziestu lat wierna tradycyjnemu uprawianiu sztuki. W jej obrazach dominują wyrafinowane estetycznie krajobrazy, przywodzące na myśl czas wakacyjnych wędrówek i beztroskich wakacji. Na najnowszej wystawie pokazała także bliskiej jej sercu olejne kompozycje kwiatowe i dwa portrety dziecięce. Pegazowi najbardziej przypadły do gustu sielskie obrazy przedstawiające np. niewielki kościółek na wzgórzu, rzekę wijącą się pośród łąk, wyciszoną taflę jeziora…

Podobną, tyle że muzyczna, pracę u podstaw wykonuje Tarnowskie Centrum Kultury, które od lat  przygarnia pod swój dach m.in. miłośników jazzu. Tak było i w ostatni piątek 30 maja  gdzie licznie zgromadzona publiczność  mogła zanurzyć się w jazzowe otchłanie Grzechu Piotrowski Quartet. Artyści tej klimatycznej formacji  w swoim stałym gwiazdorskim składzie Grzech PIOTROWSKI – saksofon, Grzegorz GRZYB – perkusja, Jacek KITA – piano, Michał BARAŃSKI – bas zagrali utwory zarówno te starsze zaliczane do klasyki polskiego jazzu, jak i najnowsze własne kompozycje. Grzech Piotrowski, to postać doskonale znana tarnowskiej publiczności. Przed laty zagrał w kinie „Marzenie” z Alchemikiem i w Piwnicach TCK z zespołem OXEN.  Tarnowski koncert  okazał się być połączeniem gatunków: nu-jazzu, fusion i muzyki filmowej i był swoistą retrospekcją ich dotychczasowej twórczości. Obecna wiosenna trasa koncertowa grupy jest zwieńczeniem 10 lat działalności wydawnictwa Alchemik Studio, w którym ukazała się m.in. płyta Grzech Piotrowski „SIN”.
I to by było w tym tygodniu na tyle.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



sobota, 31 maja 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: