Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+4


Coraz więcej znanych postaci ze świata szeroko rozumianej kultury odwiedza nasze galicyjskie miasteczko. Piszący dziennikarze promują swoje książki a estradowi muzycy reklamują podczas koncertów najnowsze płyty. Nie inaczej było i w mijającym tygodniu, w którym bawił u nas publicystyczny gwiazdor TVN24 Grzegorz Miecugow, zaś Bruno Schulz zaprezentował swoją debiutancką płytę. Chodzi oczywiście o alternatywną kapelę a nie o wybitnego pisarza i rysownika, który od dawna nie żyje. Ta nijak się mająca do wykonywanej muzyki nazwa jest moim zdaniem rażącym nadużyciem, podobnie jak określanie tarnowskiego koncertu mianem wydarzenia. Za to na tradycyjnie już wysokim poziomie był sobotni koncert pianistyczno – barytonowy w dworku w Kąśnej Dolnej z udziałem prawdziwych profesjonalistów Stanisława Kiernera – baryton i pianisty Marka Szlezera. Kulturalny tydzień domknął klimatyczny wieczór poetycki w piwnicach TCK trzech tarnowskich licealistek Karoliny Kleszyk, Kingi Szczerby i Moniki Bochenek.


Grzegorz Miecugow - laureat Wiktora sprzed dwóch lat zawitał do nas w ubiegły piątek 4 kwietnia odwiedzając znaną tarnowską księgarnię „Oświatowa” oraz spotykając się wieczorem w Restauracji „Pasaż”. Wizyta miała związek z promocją książki "Kontaktowi, czyli szklarze bez kitu", której jest współautorem. Obecny szef zespołu wydawców TVN24 karierę dziennikarską rozpoczął w III Programie Polskiego Radia, później pracował jako wydawca i prezenter Wiadomości TVP oraz twórca i prezenter Faktów TVN. Ale najbardziej znany jest ze „Szkła kontaktowego” emitowanego od stycznia 2004 roku, które prowadzi na zmianę wraz z  wraz z Tomaszem Sianeckim. Jest cenionym wykładowcą uniwersyteckim,  na stałe związanym z Collegium Civitas.

Fenomen popularności „Szkła kontaktowego”, nadawanego w TVN 24 pięć razy w tygodniu, nie podlega dyskusji. Na temat programu powstało już kilka prac magisterskich, pękają w szwach internetowe fora sympatyków, fani urządzają zloty... Nic, więc dziwnego, że na spotkanie czołowym kontaktowym szklarzem przyszły tłumy. Podczas spotkania w „Pasaż TEMI” popularny dziennikarz ze swadą i we właściwym dla siebie stylu opowiadał o swojej pracy, fakty przeplatając anegdotami. Np. w pracy nazywany jest „kustoszem”, ponieważ z dużą przyjemnością oprowadza wycieczki po swojej stacji, motywowany tym, że  „TVN24 ma najnowocześniejsze studio w Europie".

Gość spotkania z przykrością stwierdził, że tradycyjne media odchodzą w przeszłość. Następuje spadek czytelnictwa. W 1997r. każdego dnia w Polsce sprzedawano 8,5mln gazet, dzienników, zaś w 2007r. średnia wynosi 2,7 mln, czyli w ciągu dziesięciu lat spadek o prawie 6 mln. Zmiany zachodzą w radiu, które głównie gra, radio mówione w ogóle się nie liczy. Nadzieją w tej sytuacji miał być Internet. Jednak: Wcale nie jest tak, że widz, zobaczywszy coś, poszuka więcej wiedzy na ten temat, że będzie coś odkrywał. Widz chce mieć wszystko spakowane w bardzo krótkiej formie, chce dowiedzieć się, czy kciuk jest do góry, czy w dół, czy ma się bać, czy nie. Laureat Wiktora 2006 wyraził również opinię na temat kreowania rzeczywistości przez media. Wg Miecugowa samo kreowanie nie występuje, za to gwałtownie postępuje  tabloidyzacja czyli banalizowanie rzeczywistości i jej upraszczanie.

Trudno nie zgodzić się z tymi gorzkimi prawdami, tym bardziej, iż wypowiadał je prawdziwy profesjonalista w dziennikarskim fachu i zwyczajnie mądry człowiek. Czy tarnowscy żurnaliści oraz tłumnie przybyli tarnowianie zweryfikują swoje medialne orientacje i preferencje – zobaczymy.

Wprawdzie ramy Niezależnej Sceny Młodych, funkcjonującej od jakiegoś czasu przy Tarnowskim Centrum Kultury, już ze swej definicji  są bardzo pojemne i otwarte dla różnych form spędzania wolnego czasu, niemniej to, co zaprezentowano tam ostatnio wręcz wolało o pomstę do nieba. Otóż dała tam koncert grupa „Banda Wolanda”, zaś gościem wieczoru był zespół Bruno Schulz, który po czterech latach działalności, w marcu 2007 wydał swój debiutancki album „Ekspresje Depresje Euforie”. Muzyczni „bandyci” Wolanda to dawna kapela The Yellow Papers /pokazali się w ramach Niezależnej Sceny Młodych w lutym 2006 r./.Jak mówią o sobie w ramach auto promocji: „staramy się grać muzykę oryginalną, znajdującą się w opozycji do klasycznego fast-food rocka. Pracujemy nad spektaklem muzycznym, który będzie syntezą obrazu, muzyki i gry aktorskiej.” A wystąpili w stałym składzie: Alvaro (Woland) Wojciech – wokal, Oktawia – klawisze, Michał - gitara, Tomasz (Marbas) – bas, Vitek – perkusja.
Z kolei napisać o sobotnim koncercie gości NSM kapeli Bruno Schulz w składzie Colin Magee z Irlandii (perkusja), Karokl Stolarek (wokal), Marcin Regucki (gitara), Wit Zarębski (bas)./, że był nieudany, byłoby zbytkiem łagodności, jak określiła to ulubiona recenzentka Pegaza A. Setlik Grupa zaprezentowała w piwnicach TCK-u muzykę z debiutanckiej płyty „Ekspresje, depresje, euforie", która zebrała w prasie sporo pozytywnych recenzji. Wydana przed rokiem płyta uznana została przez „Tylko Rock” za jedną z trzech najlepszych polskich płyt wiosny 2007 roku. Zespół ma na koncie pokaźną liczbę indywidualnych koncertów w całym kraju oraz występy m.in. z Myslovitz, Hey, Cool Kids Of Death. I to właśnie koncerty są najmocniejszą stroną „Bruno Schulz” – panowie lubią dać się ponieść euforii i chętnie odpływają w stronę improwizacji i zabawy dźwiękiem, który jest dla nich najbardziej bezpośrednim środkiem wyrażania niepokoju.
I znów przywołajmy mającą świetne pióro Agę: Cóż, brzmi to pięknie, ale na żywo panowie mocno rozczarowali. Nosząca ślady alternatywy, postpunku, disco-punku, czy nawet pop-rocka muzyka okazała się ledwie przeciętna. Psychodeliczne improwizacje naszkicowano lewą ręką i niedbale zaśpiewano - głos Karola Stolarka nie ma się w czym rozmyć i słychać, że nie płynie po podkładach, tylko po nich mozolnie człapie. Owszem, wyczuwa się w tej muzyce dobre inspiracje takimi zespołami, jak Radiohead, Franz Ferdinand, The Rapture, czy Myslovitz, ale całość jest mało oryginalna, szalenie bałaganiarska i chyba jeszcze nie do końca przemyślana. Wszystko tu zlało się w jedną dźwiękową masę, utwory jednym uchem wlatywały, a drugim wylatywały, natomiast muzykom za nic nie udało się wykrzesać z siebie energii, z trudem również nawiązywali kontakt z garstką nielicznych nastolatków, wyraźnie zresztą zmęczonych kiepskim występem. Niestety wysłuchanie koncertu w całości stanowiło nie lada wyzwanie, a depresją groziło nie tylko obcowanie z muzyką, ale też doszukiwanie się w niej inspiracji twórczością Brunona Schulza. Być może mam staroświeckie poglądy, niemniej uważam, że nazywanie zespołu muzycznego imieniem wybitnego pisarza i rysownika, to spore nadużycie, dowód braku oryginalności, szacunku do Artysty oraz zdziczenia obyczajów.
Nic dodać. Nić ująć. Tylko pogratulować autorce trafności spostrzeżeń i spuścić zasłonę miłosiernego milczenia nad gustami i kryteriami organizatorów z TCK.

Jakże inaczej było podczas sobotniego, 5 kwiecień, koncertu w urokliwym dworku mistrza Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej dolnej, gdzie zaprezentowali się w recitalu wokalnym Stanisław Kierner – baryton i pianista Marek Szlezer. A w interesującym programie znalazły się pieśni I. J. Paderewskiego z cyklu napisanego do wierszy C. Mendes’a, A. Mickiewicza i A. Asnyka oraz trzy fragmenty z poematów J. Kasprowicza i Karola Szymanowskiego. Obaj maestro pomimo stosunkowo młodego wieku są już dobrze rozpoznawalni na muzycznych salonach.

S. Kierner studia wokalne ukończył z wyróżnieniem w klasie prof. Włodzimierza Zalewskiego w Akademii Muzycznej w Łodzi. Jest m.in. stypendystą Fundacji Królowej Elżbiety w Belgii, gdzie odbył dwuletni cykl kształcenia w Studiu Operowym przy Teatrze Narodowym La Monnaie w Brukseli oraz w Chapelle Musicale Królowej Elżbiety pod kierunkiem José Van Dama, otrzymując dyplom z wyróżnieniem „Grande Distinction”. Odbył także studia podyplomowe w Narodowym Konserwatorium Paryskim na studiach podyplomowych pod kierunkiem Mireille Alcantary. Koncertował m.in. w Sankt Petersburgu,  w Szwedzkim Radiu w Sztokholmie, w Radiu MUSIQ3 w Belgii, w Radiu FRANCE MUSIQUE w Paryżu oraz w Palais des Beaux-Arts w Brukseli. Występował na wielu międzynarodowych festiwalach muzycznych we Francji, Niemczech, Rosji i Belgii. Jest laureatem I nagrody i nagród specjalnych w XII Międzynarodowym Konkursie Sztuki Wokalnej im. Ady Sari, w VI Konkursie Polskiej Pieśni Artystycznej im. Edmunda Kossowskiego w Warszawie oraz I nagrody na Międzynarodowym Konkursie Kameralnym im. Bacewiczów w Łodzi.
Z kolei M. Szlezer pobierał naukę m.in. w „Ecole Normale de Musique de Paris „A. Cortot”” we Francji w klasie fortepianu prof. Marcelli Crudeli zakończoną otrzymaniem „Diplome Superieure de Concertiste”. Jego karierę pianistyczną zainicjowało zdobycie w wieku lat 12 grand prix na IV Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym w Rzymie w 1993. Od tego czasu artysta prowadzi aktywne życie koncertowe w kraju i zagranica, uczestnicząc w wielu międzynarodowych konkursach i festiwalach pianistycznych. Szczególnie ceniony jest za swoje interpretacje dzieł Fryderyka Chopina, za które był wielokrotnie nagradzany. Ma na swoim koncie liczne światowe i polskie prawykonania utworów współczesnych (m.in. kwartetu Marka Stachowskiego „Mirroir du Temps”, który także jako pierwszy nagrał na płytę). W trakcie swoich studiów brał udział w klasie interpretacji dzieł kameralnych prof. Krzysztofa Pendereckiego, przygotowując utwory pod kierunkiem kompozytora w Akademii Muzycznej w Krakowie. Jest aktywnie zaangażowany w promocję muzyki polskiej w kraju i zagranicą. Wydał trzy płyty kompaktowe, w tym jedną poświęconą w całości twórczości Marka Stachowskiego.

Na koniec odnotujmy młodopolsko - dekadencki wieczór wypełniony poezją i muzyką, jaki odbył się 10 kwietnia, się w piwnicach TCK, gdzie rozbłysło prawdziwe „Lux in Tenebris" - Światło w ciemnościach. W wypełnionej do ostatniego stojącego miejsca „piwnicznej izbie” punktualnie o godzinie 18 zabrzmiała nastrojowa „Sonata księżycowa” maestro Beethovena, a zaraz po niej młodzieńcza poezja trzech tarnowskich licealistek z I LO. Wiersze Moniki Bochenek, Karoliny Kleszyk i Kingi Szczerby interpretowały Agnieszka i Anna Cholewiak, a muzycznie oprawiły ją same autorki. Wiersze trzech poetek są w większości białe, aczkolwiek o czarnej treści. Opisują rzeczywistość, negują ją i ukazują w krzywym zwierciadle. A oto ich poetyckie credo: „Z ironią i dystansem podchodzimy do życia i do innych ludzi, wciąż zafascynowane zjawiskami dzisiejszego zabieganego świata (w tym dzisiejszym wydaniem miłości), stojąc nieco z boku, przyglądamy się wszystkiemu oczami wciąż-dzieci i przeciwstawiamy naszą wizję tego, co widzimy - temu, co widzi przeciętny człowiek. Wszak poezja uduchawia i wynosi na wyższe poziomy, a my, jako poetki z zacięciem filozoficznym, mamy moralny i społeczny obowiązek zapewnić odbiorcom naszej twórczości duchowe katharsis...

Autorki pomimo różnych aspiracji i planów na przyszłość, łączy miłość do muzyki i Kraju Kwitnącej Wiśni - Japonii. I, naturalnie, do poezji. A my z Pegazem gratulując „pierwszych kotów za płotem” życzymy jak najrychlejszego wydania wspólnego debiutanckiego tomiku, co zważywszy na roztaczaną nad nimi literacką opiekę guru tarnowskich poetów Zbigniewa Mirosławskiego jest bardziej, niż realne.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



sobota, 12 kwietnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: